Sześć miesięcy po odwołaniu ślubu moje życie wyglądało zupełnie inaczej.
Casa Robles rozwijało się szybciej, niż kiedykolwiek przypuszczałam. Otworzyłam dwa nowe salony, podpisałam kontrakty z zagranicznymi partnerami i zatrudniłam zespół, któremu mogłam naprawdę zaufać.
Brenda została zwolniona następnego dnia po odwołaniu ślubu. Po konsultacji z prawnikiem odebrałam jej dostęp do wszystkich firmowych systemów i rozpoczęłam audyt dokumentów.
Ale to nie zdrada najbardziej mnie zaskoczyła.
Okazało się, że przez ostatnie miesiące Brenda kopiowała poufne informacje dotyczące naszych dostawców i projektów. Niektóre dokumenty trafiały na prywatny adres e-mail, którego wcześniej nie znałam.
Nie zgłaszałam pochopnych oskarżeń. Przekazałam wszystko prawnikowi.
Tymczasem poznałam Daniela.
Nie był bogatym biznesmenem ani człowiekiem, który próbował imponować mi pieniędzmi. Prowadził niewielką firmę architektoniczną i miał w sobie coś, czego dawno nie widziałam u żadnego mężczyzny: spokój.
Nie pytał, dlaczego nie chcę rozmawiać o przeszłości.
Po prostu był obok.
Osiem miesięcy po tamtym wieczorze wzięliśmy ślub podczas kameralnej ceremonii w ogrodzie. Zaprosiliśmy zaledwie 35 osób.
Tym razem nie było trzystu gości, ogromnej sali ani kosztownej oprawy.
Byli ludzie, którzy naprawdę chcieli zobaczyć, jak zaczynam nowe życie.
Byłam szczęśliwa.
Aż do pewnego wtorkowego poranka.
Siedziałam w swoim gabinecie, przeglądając dokumenty dotyczące nowej kolekcji, kiedy moja sekretarka zapukała do drzwi.
– Pani Claro, jest ktoś, kto bardzo nalega na spotkanie.
– Kto?
Zawahała się.
– Emilio.
Przez chwilę nie potrafiłam odpowiedzieć.
– Powiedz mu, że jestem zajęta.
– Próbowałam. Powiedział, że chodzi o Brendę i dziecko.
Odłożyłam długopis.
– Niech wejdzie.
Drzwi otworzyły się kilka sekund później.
Emilio wyglądał zupełnie inaczej. Miał zapadnięte policzki, nieogoloną twarz i pogniecioną koszulę.
Spojrzał na mnie, a następnie na obrączkę na mojej dłoni.
– Wyszłaś za mąż – powiedział cicho.
– Jak widzisz.
– Nie wiedziałem, że tak szybko…
– Emilio, nie przyszedłeś tutaj rozmawiać o moim małżeństwie. Mów, czego chcesz.
Usiadł bez zaproszenia.
– Musisz mnie wysłuchać.
– Masz pięć minut.
Wyciągnął z teczki kopertę i położył ją na biurku.
– Pamiętasz zdjęcie USG, które pokazałem ci tamtej nocy?
Poczułam, jak żołądek zaciska mi się w supeł.
– Nie zapomniałam.